Psina z Libiąża
Skradła serce rodzinie, która uratowała jej życie i tymczasowo przygarnęła pod swój dach. Teraz pozostanie tam na zawsze:) Miała dużo szczęścia.
Suczka została znaleziona w Libiążu. Gdyby nie wrażliwy na krzywdę zwierząt mężczyzna, który w porę zabrał psinę z ulicy , z pewnością skończyłaby pod kołami samochodu. Urząd miasta w Libiążu pomimo ustawowego obowiązku opieki nad bezdomnymi zwierzętami w tym przypadku nie wywiązał się z zadania ani też nie zaproponował żadnej pomocy w tej kwestii . Po zgłoszeniu pan, który zabrał sunię z ulicy usłyszał, że limit bezdomnych zwierząt jakimi opiekuje się miasto został wyczerpany(20 psów w ciągu całego roku co w naszej ocenie jest kpiną) i w związku z tym nie zajmą się psem. Oczywiście w Ustawie o ochronie zwierząt nie ma żadnego zapisu o jakimkolwiek limicie(!). Poirytowany mężczyzna mógł zawieźć pieska do urzędu po czym zostawić go osobom zajmującym się bezdomnością zwierząt, ale ze względu na dobro tej psiny postanowił tymczasowo przyjąć suczkę pod swój dach. Niestety pan posiada już swoje dwa psy mieszkając w bloku, więc oczywistym wydaje się, że suczka może tam przebywać najwyżej kilka dni. Jest bardzo grzeczna lecz troszkę wylękniona.