OTOZ Animals Oświęcim logo
Psy do adopcji

Tokio

25 kwietnia 2020
W oczach widać tyle strachu, że łzy zalałyby całe schronisko, gdyby tylko potrafił zapłakać… W sercu czuć tyle samotności, że rozprzestrzeniłaby się w każdą szparę betonowego kojca… W ciele nie widać psa, tylko ducha, który gdy tylko zamyka oczy znajduje się poza bramą schroniska… Tokio przyjechał do nas dokładnie 500 dni temu… Sporo, prawda? Ciekawe ile rzeczy przeżyłeś przez ten czas? Tokio od pięciuset dni uczy się socjalizacji, uczy się zaufania, dotykania, chodzenia na smyczy…. Uczy się że człowiek już nie bije, że już nigdy go nie skrzywdzi… Uczy się żeby zwiększyć swoje szanse na adopcje o choćby 1%. Spędził pięćset dni na pracy tylko po to, aby znaleźć swojego człowieka. Zrobił wielkie kroki naprzód, cały czas stara się, aby ktoś go pokochał… Czy jednak wiele miesięcy pracy przyniesie efekty? Nie wiemy jak mielibyśmy przecież wytłumaczyć mu, że jego praca poszła na marne… Że nikt od ponad roku nie zapytał o adopcje… Ciężko jest uchwycić naszego duszka na zdjęciu, na każdym wygląda tak jakby nie pasował do otaczającego go świata… Tokio szuka domu wyłącznie z psim lokatorem, tylko wtedy dalsza praca bechawioralna przyniesie efekty. Chłopczyk uwielbia każdego psa i bardzo pewnie czuje się w ich towarzystwie ❤️ Tokio to pies, który dopiero w schronisku zaczął poznawać świat, całe dzieciństwo spędził bez kontaktu z człowiekiem w ciemnym kojcu… To pies lękowy wymagający doświadczenia, poszukujemy domu w spokojnej okolicy, bez małych dzieci. Tokio ma prawie 2 lata, waży niecałe 10kg. Wiemy że dla każdego psa czeka gdzieś miejsce na ziemi, tylko nie każdy pies zdąży do niego dotrzeć… Prosimy aby nasz Tokio zdążył poznać swoją rodzinę!

płeć: samiec
wiek: ur. 2019 r.
odrobaczenie: tak
kastracja/sterylizacja: tak
szczepienia: tak
chipowanie: tak
waga: około 7 kg

Kontakt: 692-877-699

Prosimy dzwonić między 8-16.

W razie gdybyśmy nie mogli odebrać prosimy o sms „adopcja Tokio” i na pewno oddzwonimy w wolnej chwili.

Wirtualnym opiekunem Tokia jest P. Martyna, dziękujemy!